Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek z Oplem w szatni i na parkingu (wideo making of)

Jak przygotowano reklamę Opla Astra Sedan Active z udziałem polskich piłkarzy Borussii Dortmund: Roberta Lewandowskiego, Kuby Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka? Zapraszamy do obejrzenia materiałów making of.

tw
tw
Udostępnij artykuł:

Pierwsza część reklamy Opla Astra Sedan Active z Lewandowskim, Błaszczykowskim i Piszczkiem rozgrywa się w szatni Borussii Dortmund i oprócz polskich zawodników występuje w niej trener tej drużyny Juergen Klopp. Ujęć tych nie nagrano jednak w autentycznej szatni Borussii, tylko w scenerii zaaranżowanej na parkingu podziemnym, gdzie dzieje się druga część spotu. Najwięcej problemów sprawiło w niej polskim piłkarzom odegranie ujęcia, w którym Piszczek i Błaszczykowski nie chcą wpuścić Lewandowskiego na przednie siedzenie samochodu.

To pierwsza od wielu lat reklama Opla przygotowana specjalnie na polski rynek. Jej kreacją i produkcją zajęła się agencja Scholz & Friends Warszawa, a reżyserią - Maciej Kowalczuk.

Polscy piłkarze i trener Borussii zostali zaangażowani do kampanii Opla, ponieważ producent samochodów tej marki, General Motors, podpisał w ub.r. umowę sponsorską z tym klubem, tak samo jak z czterema innymi niemieckimi drużynami piłkarskimi.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

OpenAI bliżej giełdy

OpenAI bliżej giełdy

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]